Kiedy wejdziecie w ustawienia Perplexity Pro, możecie przeżyć lekki szok. Na rozwijanej liście znajdziecie absolutną śmietankę sztucznej inteligencji: są tam najnowsze modele od twórców ChatGPT, jest Claude, jest Gemini!
Wielu rodziców zadaje mi wtedy bardzo logiczne pytanie: „Skoro w Perplexity płacę raz i mam dostęp do wszystkich tych genialnych mózgów w jednym miejscu, to po co mi osobne konta w ChatGPT czy Gemini? Jaki jest sens używania czegokolwiek innego?”.
Logika podpowiada, że Perplexity to ostateczna „aplikacja do wszystkiego”. Rzeczywistość naszej cyfrowej piaskownicy jest jednak odrobinę inna. Kupując Perplexity, wynajmujecie genialne „mózgi”, ale nie dostajecie ich „zabawek”.
Oto dlaczego wciąż potrzebujemy innych narzędzi:
1. Osobowość: Surowy Bibliotekarz vs Twórczy Kumpel
Nawet jeśli w Perplexity przełączycie silnik na najbardziej kreatywnego bota, ten model zawsze będzie „ubrany w mundurek bibliotekarza”. Główne zadanie Perplexity to szukać w sieci, analizować, streszczać i podawać źródła. Jeśli spróbujecie zmusić Perplexity, żeby napisało Wam porywającą, 10-stronicową bajkę na dobranoc z perspektywy fioletowego smoka – maszyna będzie się z Wami siłować i próbowała wracać do suchych faktów. W natywnych czatach (bezpośrednio na stronie ChatGPT czy Gemini) te same modele mają pełną wolność. Możecie odgrywać role, wymyślać gry słowne i prowadzić nieskończone burze mózgów.

2. Brak dostępu do „Supermocy”
Korzystając z różnych AI przez nakładkę Perplexity, tracicie dostęp do unikalnych narzędzi, które twórcy zbudowali specjalnie dla swoich platform:
- W Claude: Macie funkcję „Artefaktów”. Jeśli poprosicie Claude’a o napisanie kodu prostej gry przeglądarkowej dla dziecka, stworzy Wam obok okienko, w którym ta gra będzie od razu działać! Perplexity da Wam tylko suchy tekst z kodem.
- W Gemini: Oprócz bezpośredniego łączenia się z Waszym Dyskiem Google czy Gmailem, oferuje na telefonach tryb Gemini Live. Możemy tam rozmawiać na żywo, głosowo, bez klikania. Co więcej, możecie udostępnić widok z Waszego aparatu – pokazujecie przez telefon zepsutą przerzutkę w rowerze dziecka, a Gemini na bieżąco, głosem tłumaczy Wam, jak to naprawić. W Perplexity tego nie zrobicie.
- W ChatGPT: Macie możliwość tworzenia własnych, małych botów (Custom GPTs), wytrenowanych wyłącznie na Waszych domowych notatkach.
3. Wielkość wiaderka, czyli pojemność pamięci
Jeśli chcecie wrzucić do AI 500-stronicową książkę lub kilka grubych dokumentów z prawem oświatowym i swobodnie o nich dyskutować, aplikacje natywne radzą sobie z tym znacznie lepiej. Mają gigantyczną „pamięć krótkotrwałą”. Perplexity z reguły „tnie” takie długie dokumenty na małe kawałki, żeby szybko przeszukać w nich fakty, przez co może gubić szerszy kontekst.
4. Generowanie obrazów, wideo i muzyki
Aplikacje natywne mają swoje zintegrowane, potężne studia twórcze. W Gemini czy ChatGPT z miejsca wygenerujecie niesamowite grafiki na plastykę, Gemini potrafi nawet skomponować piosenkę. Perplexity skupia się na tekście i informacjach – multimedia to tam tylko bardzo podstawowy dodatek.

Werdykt z naszej piaskownicy
Perplexity to idealny Szwajcarski Scyzoryk. Jest superprzydatne, ma mnóstwo ostrzy i świetnie sprawdzi się na wycieczce w gąszczu informacji (do researchu, szkoły i weryfikacji faktów). Z kolei natywne aplikacje (ChatGPT, Claude, Gemini) to Prawdziwe Warsztaty – tam idziemy, gdy chcemy zbudować coś od zera i potrzebujemy do tego potężnych narzędzi.
Co wybrać? Dla 80% z nas duet składający się z darmowego Perplexity (do szkolnego researchu) oraz darmowego ChatGPT lub Gemini (do burzy mózgów i zadań kreatywnych) to zestaw, który w zupełności wystarczy, by nasze dzieci naprawdę nauczyły się latać!





