Pamiętacie mój wpis sprzed dwóch miesięcy, w którym z wypiekami na twarzy ogłaszałam start projektu Korepetytor.AI 1.0 (Era Gemini)? Plan był iście genialny: mieliśmy w domu stworzyć cyfrowe środowisko, w którym mądry krasnolud-bot z Gemini regularnie powtarzałby z moim nastolatkiem materiał, bazując na naukowych zasadach krzywej zapominania. Wizja piękna, edukacyjna i bardzo z Doliny Krzemowej.
Dzisiaj, po ośmiu tygodniach ostrego zderzenia z polską szkołą, wracam z przemyśleniami. Mam dla Was szczery raport z naszego kuchennego placu boju. Uwaga, spoiler: nasz system przeszedł potężny pivot. Nastała „Wersja 1.1: Era Mamy”.
Oto co przetrwało, co umarło, a co weszło na pełnej petardzie:
1. Zagłodziliśmy krasnoluda! (Czyli upadek Gema do nauki)
Nasz team roboczy opierał się na duecie: potężny Gemini Notebook do analizy oraz uroczy, spersonalizowany Gem (nasz wirtualny krasnolud/Jedi/kot/inna osobowość), z którym młody miał ucinać sobie inteligentne pogawędki i uprawiać microlearning.
Otóż… zagłodziliśmy go. Mieliśmy go regularnie karmić nowymi lekcjami, ale szybko pojawiły się schody. Po pierwsze: początkowo brakowało podręczników, a notatki z lekcji były niepełne lub zawierały błędy. Po drugie i najważniejsze: rzeczywistość! Wracamy do domu około 15:00 (albo później). Wspólny obiad, rozmowy, czas płynie. A potem nadchodzą one: PRACE DOMOWE.
Nasze zadania narzucają to, czego i jak musimy się uczyć tu i teraz. Nie ma czasu na luźne dysputy z krasnoludem, bo my mamy bardzo konkretną misję: napisać opowiadanie albo ogarnąć ćwiczenia z matmy. Kategorycznie nie chcę, by AI odrabiało lekcje z dzieckiem, bo to skończyłoby się bezmyślnym „kopiuj-wklej”. Więc zamiast krasnoluda, do akcji wkraczam ja – matka z komórką w ręku i grzejącą się drukarką za plecami.
Zabawa wygląda teraz tak: Mamy napisać wypracowanie z polskiego? Robimy z synem szybką burzę mózgów, wybieramy koncept i brudzimy papier. Czasem włączamy tryb głosowy w czacie, rzucamy pomysłami na głos, a AI za nas notuje. Mamy notatkę biograficzną? Cykam fotę podręcznika, wrzucam do sztucznej inteligencji i proszę o wygenerowanie Kryteriów Sukcesu (czyli checklisty, co taka notatka musi zawierać). Drukuję, a mój syn ptaszkami zaznacza, co już napisał w zeszycie.

Kreatywność? Ostatnio wymyślaliśmy boga nieba. Zrobiliśmy to bez AI – młody sam napisał epicki opis w zeszycie. Dopiero potem zrobiłam mu fotę, wrzuciłam w Gemini i poprosiłam: „Wygeneruj obrazek przedstawiający tego boga na podstawie opisu”. Ciach! Ukazało się niesamowite, boskie oblicze.

Mój nastolatek pisze plan szczegółowy mitu o Demeter i Persefonie? Mama w tym czasie generuje storyboard!
A później krótki filmik. Takie momenty cieszą starszego, a młodszy zaraz podbiega sprawdzić, co znowu tam w kuchni knujemy.
Wsparcie AI w naszej domowej edukacji weszło nam w krew. Słówka dla młodszego do powtórki? Proszę bardzo:
Wykorzystujemy AI na co dzień, ale gem u nas nie przetrwał. Mamy po prostu za mało czasu. Przecież trzeba jeszcze zagrać w nogę na orliku, rzucić do kosza, poskakać na hulajnodze na skateparku, zjeść kolację, poczytać i pójść spać! Ufff!
2. Gemini Notebook nadal króluje!
O ile Gemy poszły w odstawkę, o tyle Gemini Notebook (wcześniej NotebookLM) to nadal nasz edukacyjny Święty Graal. Używamy go przy okazji większych sprawdzianów z działów pamięciowych: geografia, biologia, historia. Tutaj sprawdza się wprost genialnie.
Mała rada na przyszłość z naszych testów: Ostatnio chcieliśmy podzielić się w klasie naszymi notatnikami w Gemini Notebook. Okazało się, że generowanie, pobieranie i udostępnianie idzie o wiele łatwiej na prywatnych kontach Google. Na wersjach biznesowych (Workspace) można napotkać pewne blokady administracyjne.
3. Uwielbiamy dyskusje z PDF-ami!
To nasz sposób na oszczędność czasu. Kiedy mamy coś wypracować lub chcę po prostu sprawdzić, jakiego zakresu wiedzy oczekuje się od 5-klasisty, ładuję do czatu cały pakiet: standardy oceniania, wytyczne od nauczyciela i skany z podręcznika. Zamiast czytać to wszystko od deski do deski, zadaję konkretne pytania. AI robi mi z tego idealną pigułę wiedzy, która natychmiast upraszcza nam temat.
4. Nowy as w rękawie: ElevenLabs (czyli matczyna panika lekturowa)
Piąteczek, piątunio. W głowie błoga wizja weekendu i nadzieja, że nie będę musiała wstawać o 6:00 rano (ciągle liczę, że nasz kot w końcu to skuma). Rzucam do młodszego syna pytanie, jak tam lektura. Przypominałam mu o niej codziennie od miesiąca. Czasem nawet widziałam, że czyta, więc byłam spokojna. Mój młodszy staje przede mną i z gigantyczną dumą oświadcza: „Jestem na stronie siedemdziesiątej!”. Traktuje to jako pełen sukces i szczyt swoich możliwości. Książka ma ponad 200 stron. Lektura jest na poniedziałek. Robi mi się gorąco.
Wzywam na pomoc mojego nowego ulubieńca – ElevenLabs. (To przez nich zniknęłam chyba na miesiąc i nie pisałam na blogu – tacy są dobrzy!). Cała akcja ratunkowa trwa kilka minut. Cykam zdjęcia reszty stron, łączę w PDF i wgrywam. Odpalam tworzenie audiobooka (oczywiście na silniku v4) z podziałem na role. Ponieważ wciąż jest mi gorąco z nerwów, nawet nie tracę czasu na ręczny dobór lektorów – ufam AI, że samo dopasuje głosy bezbłędnie. I faktycznie robi to bosko! Po kilku minutach pobieram MP3, wrzucam młodemu na odtwarzacz i tadam! Dwa dni weekendu i lektura wysłuchana. Młody siedział i śledził tekst w książce, podczas gdy wirtualny lektor czytał.
I proszę mi tu w komentarzach nie pisać, że wredna matka swojemu synowi nawet książki nie poczyta! Poczyta, pewnie, że poczyta! Ale sami wiecie, jak to w życiu wygląda – czasem czyta się na głos trzymając książkę jedną ręką, jednocześnie drugą gotując zupę, a trzecią robiąc pranie. Multitasking potrafi dobić.
Więc tak wygląda nasz system. Korepetytor.AI w wersji 1.1 to stanowczo Era Mamy. Czy to krok wstecz? Sama nie wiem. Na razie jestem po prostu ogromnie wdzięczna, że mam sztuczną inteligencję pod ręką. Dzieci dorastają, materiału przybywa, a ja stałam się domowym korepetytorem od wszystkiego – i dzięki AI świetnie to ogarniam. Robimy to w rekordowym czasie, na wysokim poziomie, a co najważniejsze – z uśmiechem na ustach.
Pytanie tylko, dokąd nas to zaprowadzi w Wersji 1.2? Zobaczymy! 😱😅







